No to sobie troszkę pogadamy.
Jaki masz inny patent na oczyszczenie jakiegokolwiek hełmu z pozostałościami farby,kalkomanii ?
Tematem wątku jest czyszczenie hełmu w farbie i z kalkomanią czy bagnetu - bo może mnie coś ominęło?

Gdyby chodziło o wspomniany wyżej hełm, to może sam bym się zastanowił nad kwasem szczawiowym, ale : 1. albo bardzo słaby roztwór i regularna kontrola procesu (a nie że walniemy hełm do kwasu i pójdziemy na całonocne balety) 2. nanoszenie punktowe stężonego kwasu w okładach (w połączeniu z obojętną masą np. celulozową) na bardzo krótki czas. Po czym oczywiście kilkukrotne wygotowanie w wodzie demineralizowanej. Tego ostatniego, to się większości użytkowników tego kwasu zwyczajnie nie chce robić, bo i po co (przynajmniej według nich nie ma takiego powodu).
Mnie tam wszystko jedno, póki swoje przedmioty trzymasz dla siebie to możesz je moczyć w czym chcesz - tylko jak będziesz sprzedawał kiedyś albo się wymieniał, bądź łaskaw poinformować kontrahenta że daną rzecz czyściłeś szczawiowym - ja takiego eksponatu bym nie wziął, bo już widziałem parę rzeczy, które po trzech latach wyglądały fajnie, a po sześciu - dużo mniej fajnie.
Elektroliza też nie do wszystkiego się nadaje, a na pewno nie do bagnetu z okładkami z ebonitu. Ale robienie wszystkiego elektrolizą albo wszystkiego sczawiowym albo fosolem - bez indywidualnego podejścia do danego eksponatu, to jakaś kpina z konserwacji.